Author Archives: Samuel Pereira

Samuel Pereira

Samuel R. Pereira, dziennikarz „Gazety Polskiej Codziennie”, redaktor „Frondy”, prezenter stacji TVN 48, ulubieniec premiera Donalda Tuska i lobby antyportugalskiego w Polsce, dzieci w Zielonce wołają za nim: Cristiano Ronaldo.

Śpiew Boga z ulicy

„Jeśli kto miłuje, ten śpiewa” pisał św. Augustyn, a podobno, kto śpiewa dwa razy się modli. Siła śpiewu, modlitwy i łaska Boża przez wstawiennictwo św. Tereski, małej Edith Piaf zwróciła jej wzrok. Jej całe życie – mimo ogromnej sławy, którą przyniósł jej śpiew – od narodzin aż do śmierci, bliższe było ulicy i tragedii, niż lekkiego życia gwiazd. Za każdym razem gdy upadała, był przy niej Bóg… i nie poddająca się św. Tereska. Sama świętą nie była, ale w swojej niedoskonałości całe życie lgnęła do Boga.

Z wielkich świętych Nowego Testamentu, z Francją bardzo silnie wiąże się postać Marii Magdaleny. To właśnie uznawana za byłą cudzołożnicę, z której Jezus Chrystus wypędził aż 7 duchów miała przez 30 lat wieść pustelnicze życie w pobliżu La Sainte Baume. Tam też w małym miasteczku Saint-Maximin-la-Sainte-Baume w Prowansji, została pochowana. Z Francją współczesną z kolei bardzo mocno kojarzy się Edith Piaf. Ksiądz Kazimierz Orzechowski, znany z kazań, opartych na życiu piosenkarki, nazywa ją nawet „Magdaleną XX wieku”.

Dlaczego to porównanie? Wspaniała śpiewaczka, której życiowe losy stały się inspiracją licznych książek i filmów, a nawet katolickich rekolekcji, opuszczona przez mamę artystkę-pijaczkę i ojca który ruszał na wojnę, swoje dzieciństwo spędziła w burdelu. Mała Edith, która według przekazów urodziła się na ulicy, o czym poświadczyć może tablica na rue de Belleville nr 72 w Paryżu z napisem „Na schodach tego domu w wielkiej nędzy urodziła się Edith Piaf”. Niedługo po narodzinach trafiła do babci, burdelmamy i tam przynosiła prawdziwą radość „pracownicom”, które opiekując się małą jak własnym dzieckiem, choć trochę zmniejszały świadomość swojej tragedii.

W wieku 3 lat mała Edith Wróbelek (Piaf) traci wzrok, który dzięki modlitwie jej babci i pielgrzymce do św. Teresy z Lisieux odzyskuje po czterech latach. Przyczyn pozazdrowotnych tego zdarzenia nie znany, ale nie trudno doszukiwać się w tym dramacie ręki Boga. Tym sposobem uchronił malutką dziewczynkę przed mocniejszymi burdelowymi wspomnieniami, których i tak w ciągu lat przybywało wiele. Po krótkiej przerwie z ojcem na cyrkowej trasie, dziewczyna trafia na ulicę, gdzie śpiewem zarabia na chleb. Zawsze z pasją, mocno i z prawdziwym oddaniem dla tego co robiła. Czy to było pod kościołem, czy pod bramą.

To jednak nie talent i pieniądze, które z biegiem lat się pojawiły – podtrzymywały Piaf na duchu. To prawdziwa wiara, szczera i żywa wiara w Boga.

Nadzieja, którą przez całe życie na swój sposób potrafiła dzielić się z innymi. Znany jest zwrot z popularnej piosenki „Je ne regrette rien” (Niczego nie żałuję) czy innej, który stał się tytułem filmu „La vie en Rose” (Różane życie, życie w różach). To jednak nie determinacja, nie oglądanie się za siebie, czy życie wśród kwiatów dawało jej życie. Dawał je Bóg. Bóg o którym nie wstydziła się głośno mówić.


Pełna treść tego artykułu dostępna wyłącznie dla prenumeratorów kwartalnika Fronda. Zamów prenumeratę, a jeśli jesteś już naszym prenumeratorem - zaloguj się lub zarejestruj konto, by uzyskać dostęp do ekskluzywnych treści.


Tekst pochodzi z kwartalnika: .

Maior est Deus

„Większy jest Bóg” to zawołanie, które wybrał sobie arcybiskup Henryk Hoser, idealnie oddaje jego spokój ducha. Co z tego, że doszło do czasami wręcz opętańczych ataków wrogów Kościoła? Bóg jest większy niż to, a Kościoła – jak już się rzekło – bramy piekielne nie przemogą.

Zacznijmy od początku. Co wzbudza największą wściekłość Złego? Modlitwa i Pokora. Tak się złożyło, że arcybiskup Hoser podpadł, zarówno angażując się z zbiorową modlitwę, jaka miała miejsce na Stadionie Narodowym, jak i wzywając do posłuszeństwa największą gwiazdę ateistów wśród księży: Wojciecha Lemańskiego. Niedziela 6 lipca. To tego dnia atak za wsparcie dla wielkiej modlitwy w centrum prawobrzeżnej Warszawy gładko przeszedł w atak za wezwanie ks. Lemańskiego do pokory. A skupił się na jednej osobie: abp. Hoserze. Najlepszym tego obrazem były zdjęcia, jakie dobierano do opisu wydarzeń. W najlepszym wypadku hierarchę pokazywano z zaciśniętymi zębami, ale prym wiodły zdjęcia z twarzą wykrzywioną i koniecznie na tle chłopięco-anielskiej twarzy ks. Lemańskiego.

Histerii na punkcie wydarzenia „Jezus na stadionie” opisywać nie trzeba. Setki hejterskich tekstów, ostre nagłówki, kpiące memy oraz rasistowskie teksty o „szamanie z Afryki”. Póki była szansa na zmarginalizowanie tych duchowych rekolekcji, antykościelne media milczały, gdy jednak dotarło do nich, że wydarzenie może zgromadzić dziesiątki tysięcy wiernych, którzy bezkarnie przez kilkanaście godzin będą się modlić – psy zostały spuszczone ze smyczy. Doktor teologii stał się wariatem, który „obiecuje wskrzeszenia” i – jeśli wierzyć przekaziorom – będzie na stadionie odprawiał heretyckie modły. Jak dla mnie najbardziej wymowny był jeden z tekstów na portalu Tomasza Lisa, w którym kpiąc z modlitwy na stadionie, napisano, że „zamienił się w kaplicę”. Czy dla Złego może być coś gorszego?


Pełna treść tego artykułu dostępna wyłącznie dla prenumeratorów kwartalnika Fronda. Zamów prenumeratę, a jeśli jesteś już naszym prenumeratorem - zaloguj się lub zarejestruj konto, by uzyskać dostęp do ekskluzywnych treści.


Tekst pochodzi z kwartalnika: .

Katolika chować!

60Nie wiem, co sprawiło w Jasiu tak mocne zaprzeczenie chrześcijańskich wartości. Nie umiem sobie na to pytanie odpowiedzieć – mówi Teresa Kapela, działaczka katolicka, mama znanego slamera, publicysty i literata związanego z Krytyką Polityczną, w wywiadzie z Samuelem Pereirą i Mateuszem Matyszkowiczem. 

Wyobraża sobie Pani inną rolę niż rolę matki?
– W gruncie rzeczy nigdy się nie zastanawiałam nad taką kwestią, ale wydaje mi się, że mogłabym sobie wyobrazić inną rolę niż rolę matki. Nie każdemu jest dane być matką i trzeba się odnaleźć w życiu w każdej roli.

Co by Pani robiła, gdyby nie była mamą?
– Studiowałam historię i zawsze mnie jakoś wciągała. Pociągają mnie również sprawy społeczne, właściwie od wczesnej młodości żyłam tym. Bycie matką jest dla mnie bardzo ważnym elementem życia, ale nie wyłącznym.

Czy Pani zaangażowanie w sprawy społeczne, sprawy rodziny byłoby możliwe bez świadomości i doświadczenia rodziny? Czy kawaler może równie dobrze walczyć o sprawy rodziny?
– Każdy ma doświadczenie rodziny, wyrasta się w rodzinie i nawet nie będąc mamą, jest się córką. To doświadczenie oczywiście jest inne i rzeczywiście jest coś takiego, jak osobiste przeżycie pewnych spraw. Macierzyństwo niezwykle zmienia podejście do życia. Bardzo ciekawe są wyniki badań Światowego Ruchu Matek, z których wynika, że zostanie matką zmienia rzeczywistość do końca życia, nieodwracalnie i na zawsze. Bardzo mocno się pod tym podpisuję.

Co w Pani zmieniło doświadczenie macierzyństwa?
– To doświadczenie macierzyństwa, przeżycie urodzenia dziecka, poczucie odpowiedzialności za kogoś jeszcze jest fundamentalnym doświadczeniem, zmieniającym podejście do świata. Dla mnie osobiście macierzyństwo było rośnięciem razem z dzieckiem. Każdy miesiąc życia przynosił nowe doświadczenia. Niezwykle ważne dla mnie było to, że tym doświadczeniem mogłam się dzielić z mężem. Jest to cała gama doświadczeń, które mogę dzielić z kimś, i byłoby bardzo trudno dźwigać je samej.


Pełna treść tego artykułu dostępna wyłącznie dla prenumeratorów kwartalnika Fronda. Zamów prenumeratę, a jeśli jesteś już naszym prenumeratorem - zaloguj się lub zarejestruj konto, by uzyskać dostęp do ekskluzywnych treści.


Tekst pochodzi z kwartalnika: .