Idea polska, idea rosyjska

W Polsce mesjanizm doprowadził do koncepcji współudziału narodu w cierpieniu Chrystusa, w Rosji zaś do koncepcji prawosławnego imperium. Trudno o większy kontrast. Na początku XX wieku Nikołaj Bierdiajew nawoływał, by Rosjanie uczyli się od Polaków, jak naprawdę buduje się Królestwo Boże na ziemi

Z Pawłem Rojkiem, autorem Przekleństwa imperium, rozmawia Marcin Herman

Co to jest „Polska ejdetyczna”?

To słowo wymyśliliśmy w „Pressjach” na oznaczenie pewnego sposobu bycia Polakiem. Nie chodzi w nim o przynależność do polskiego etnosu ani nawet o przyjmowanie polskiego języka i polskich obyczajów, czyli polskiego etosu, lecz o akceptację polskiej idei. „Eidos” to właśnie mniej wyświechtany synonim słowa „idea”. Sądzimy, że tak właśnie rozumiana polskość łączyła rozmaite narody zamieszkujące Rzeczpospolitą.

Jaka więc jest ta polska idea?

Można jej szukać w jakiejś szczególnej polskiej koncepcji wolności, można się jej dopatrywać w polskim republikanizmie, ale tak naprawdę polską ideą jest mesjanizm, czyli budowa Królestwa Bożego na ziemi.

Polska teologia wyzwolenia?

Bez obaw, nie ma tu żadnej herezji. Teologia wyzwolenia też zresztą nie jest chyba z konieczności heretycka! W polskim mesjanizmie chodzi o wcielenie chrześcijaństwa nie tylko w sferze prywatnej, lecz także publicznej. O realizację zasad ewangelicznych w życiu społecznym, gospodarczym i politycznym. Nie jest to oczywiście wyłączne zadanie Polaków, spoczywa ono na Kościele jako całości, jednak to właśnie Polacy dość wcześnie w ten właśnie sposób rozumieli swoje szczególne zadanie w dziejach. O to nam chodziło od sporów z fałszywym krzyżackim chrześcijaństwem, przez spory z nowoczesnym absolutyzmem, aż do sporów z ateistycznym komunizmem. Dziś tradycyjny polski mesjanizm na naszych oczach mierzy się z liberalną demokracją.

W przypadku Rosji, według semiotyków ze szkoły tartusko-moskiewskiej, centralne miejsce zajmuje idea Trzeciego Rzymu. Czym ona się różni od polskiego mesjanizmu?

Idea Moskwy – Trzeciego Rzymu – jest bardzo bliska polskiemu mesjanizmowi. Oto dwa mało znaczące młode narody na peryferiach Europy odkryły, że mogą podjąć najwznioślejsze zadanie chrześcijańskie, które zostało porzucone przez inne, starsze narody. Polacy od XV wieku zaczęli rozumieć, że mogą na swojej dzikiej północy zbudować wspólnotę polityczną, która będzie rzeczywiście wcielać w życie zasady chrześcijaństwa. Ta idea jest wyraźnie obecna już u Pawła Włodkowica czy Stanisława ze Skarbimierza. Negatywnym punktem odniesienia były wynaturzenia politycznego chrześcijaństwa widoczne w państwie krzyżackim. Niespełna sto lat później Rosjanie zorientowali się, że po upadku Konstantynopola religia prawosławna nie ma już żadnego innego oparcia na ziemi poza ich dalekim wschodnim Księstwem Moskiewskim. Poczuli, że spoczywa na nich obowiązek obrony i realizacji chrześcijaństwa w życiu politycznym, społecznym i gospodarczym. Widać to wyraźnie u metropolity Zosimy czy Filoteusza z Pskowa. W podobnym czasie pojawiła się więc w obu naszych narodach podobna świadomość mesjańska. My jednak trzymaliśmy z pierwszym Rzymem, czyli Stolicą Apostolską, a nie tworzyliśmy, jak Rosjanie, trzeciego, po upadłym Konstantynopolu.

Skoro są takie podobieństwa, to skąd ideowa konfrontacja? Nawet dziś oficjalna propaganda rosyjska przypisuje Polsce rolę większą, niż by to wynikało z naszego potencjału. Polacy też w ogromnej większości negatywnie reagują na współczesne rosyjskie idee.

Konfrontacja wcale nie była nieuchronna. Wielki Władimir Sołowjow wskazywał kiedyś, że są trzy narody mesjańskie – Żydzi, Polacy i Rosjanie. Wierzył, że nieprzypadkowo wszyscy spotkaliśmy się na terenie dawnej Rzeczypospolitej i zadanie budowy wolnej teokracji powinno połączyć nasze narody. Zamiast jednak współpracować, faktycznie w pewien sposób rywalizowaliśmy ze sobą. Wynikało to najpewniej przynajmniej po części z tego, że rosyjska prawosławna idea była o wiele bardziej ekskluzywna, a Polacy mieli oparcie w uniwersalistycznym katolicyzmie. Dlatego zresztą Sołowjow uważał, że budowa powszechnej teokracji wymaga akceptacji przez cara prymatu rzymskiego papieża. Na spory polsko-rosyjskie między w historii można rzeczywiście spojrzeć właśnie jako na konflikt między różnymi sposobami urzeczywistniania mesjańskiego posłannictwa. W inny sposób rozwijaliśmy swoje mesjańskie intuicje. W Polsce mesjanizm doprowadził do koncepcji współudziału narodu w cierpieniu Chrystusa, w Rosji natomiast do koncepcji prawosławnego imperium. Trudno o większy kontrast. Na początku XX wieku Nikołaj Bierdiajew nawoływał, by Rosjanie uczyli się od Polaków jak naprawdę buduje się Królestwo Boże na ziemi. Potem różnica ta ujawniła się jeszcze bardziej, gdy rosyjskie rzekomo chrześcijańskie imperium przekształciło się w jawnie ateistyczny Związek Radziecki. Konfrontacja polskiego katolicyzmu z rosyjskim komunizmem była częścią tej mesjańskiej rywalizacji. Dziś Rosjanie także wierzą, że realizują w swoim społeczeństwie alternatywny układ społeczny i kulturalny wobec Zachodu.

Nie tylko Rosjanie, wierzą w to również niektóre konserwatywne czy katolickie środowiska na Zachodzie, a nawet zdarzają się w Polsce.

Obecne rosyjskie pretensje do budowy chrześcijańskiego państwa są niestety dość groteskowe, bo przyjmowane oficjalnie prawosławie ukrywa katastrofalną sytuację duchową i społeczną. Nadzieje zachodniej prawicy, że Putin jest ostatnim strażnikiem tradycyjnych wartości, są śmiesznym nieporozumieniem. Prawdziwe żywe wspólnoty religijne pozostają w Rosji w cieniu tej oficjalnie promowanej formuły. Fałszywy wybór między liberalną Europą a konserwatywną Rosją wynika z tego, że nie dostrzega się żadnej innej alternatywy. Gdyby między zgniłym Zachodem a niezłomną Rosją istniało społeczeństwo, które faktycznie realizowałoby chrześcijaństwo w życiu społecznym, Rosjanie mieliby poważny problem z utrzymaniem swojej opowieści o sobie. Być może dlatego Polska pozostaje jeszcze jakimś punktem odniesienia. Jeśli bowiem nie w Polsce, to nigdzie. Jeśli w ojczyźnie św. Jana Pawła II nie udaje się zaproponować alternatywy dla świeckiej nowoczesności, to pozostaje nam tylko reżim Putina.

Czy zatem Trzeci Rzym jest z zasady zły, tak jak przedstawia tę ideę i w ogóle rosyjskie prawosławie Alain Besançon? W jego ujęciu Rosja to wręcz heretycka sekta, nawet chyba użył takiego pojęcia – sekta założona przez Iwana Groźnego.

Idea Moskwy – Trzeciego Rzymu – wcale nie musiała się rozwijać w kierunku Trzeciej Międzynarodówki. Pokazuję to w swojej najnowszej książce Przekleństwo imperium. Wyróżniam tam trzy idee: Nowego Konstantynopola, czyli prawdziwie chrześcijańskiego imperium w stylu Sołowjowa, Nowego Rzymu, czyli świeckiego imperium w stylu Piotra Wielkiego czy Lenina, i Nowego Jeruzalem, czyli chrześcijańskiego państwa bez imperialnych dążeń. Bardzo szybko pierwotna idea chrześcijańskiego imperium przekształciła się w Rosji najpierw w pustą formę za czasów carskich, a potem w swoje przeciwieństwo za czasów sowieckich. Komunizm radziecki był perwersyjnym przekształceniem prawosławnego mesjanizmu. Zawsze jednak istniała alternatywa dla tych nurtów, obecna na przykład u staroobrzędowców czy współcześnie w myśli Aleksandra Sołżenicyna. Alternatywa Rosji skupionej na sobie, pielęgnującej swoje wartości, ale nienarzucającej ich nikomu, Rosji chrześcijańskiej, nieulegającej pokusie podporządkowania religii polityce. Mam nadzieję, że doczekamy kiedyś tryumfu takiej Rosji. A Besançon, skądinąd wybitny znawca rosyjskiej kultury, opiera się w swojej krytyce jednak na bardzo konserwatywnej wizji chrześcijaństwa. Jakiekolwiek próby przemiany rzeczywistości społecznej i politycznej traktuje z góry jako niebezpieczną gnozę.

Chciałbym wrócić jeszcze do czasów średniowiecznych, do źródeł Polski. Co zdecydowało o tym, że Polska przeżyła jako samodzielny twór okres feudalnego rozbicia, mimo że miała mniejsze zasoby materialne niż takie podmioty jak na przykład Śląsk, Czechy, księstwa włoskie, niemieckie czy francuskie?

Pan jest mocą swojego ludu. Polska jest narodem chrześcijańskim. Nie jest po prostu narodem, który przyjął chrześcijaństwo. Nie mamy praktycznie żadnych elementów pogańskich w naszej kulturze. Nie zachował się żaden słowiański epos, nasza literatura zaczyna się od tekstów głęboko chrześcijańskich. Postawiliśmy wszystko na jedną kartę. Bez religii jesteśmy niczym. Podstawową ideą, która nas ukształtowała, jest już od średniowiecza właśnie koncepcja realizacji zasad chrześcijaństwa w życiu społecznym, politycznym i gospodarczym. Stanisław ze Skarbimierza w 1400 roku w mowie z okazji odnowienia Akademii Krakowskiej mówił o tym jako o czymś oczywistym. Nie mamy wysokiej kultury, nie mamy bogactw naturalnych, jesteśmy dziewiczym terenem, na którym można przeprowadzić polityczno-teologiczny eksperyment. To jest właśnie idea, która nadaje trwałą tożsamość i niezmienną atrakcyjność polskiej wspólnocie politycznej.

Skoro według semiotyków znaki, symbole mają ogromne znaczenie, jaki wniosek można wyciągnąć z tego, że nawet polska republika ma za symbol piastowskiego białego orła?

Chesterton zauważył kiedyś, że polski biały orzeł jest właśnie idealnym znakiem dla chrześcijańskiego narodu! Poczucie misji chrześcijańskiej było bardzo widoczne także w kulturze sarmackiej. Wierzyliśmy, że wolnościowy ustrój odpowiada lepiej zamysłowi Bożemu niż otaczające nas nowoczesne absolutyzmy. Ale pełną świadomość polski mesjanizm osiągnął oczywiście po upadku Polski. Ostatnim jego wielkim przejawem byli Solidarność i Jan Paweł II. Szykuję książkę na ten temat, roboczo zatytułowaną Społeczeństwo teologiczne, w której próbuję pokazać, na czym polegał papieski mesjanizm, spontanicznie realizowany przez Solidarność. To jest największe dziedzictwo ideowe, jakie posiadamy.

Mówimy jednak głównie o przeszłości, nawet jeśli to przeszłość niedawna – Solidarność, Jan Paweł II. Czy naprawdę te wszystkie rzeczy, o których pan mówi, wpływają tak bardzo również na dzisiejszych Polaków?


Pełna treść tego artykułu dostępna wyłącznie dla prenumeratorów kwartalnika Fronda. Zamów prenumeratę, a jeśli jesteś już naszym prenumeratorem - zaloguj się lub zarejestruj konto, by uzyskać dostęp do ekskluzywnych treści.


Paweł Rojek

Paweł Rojek (ur. 1981), filozof, socjolog, zbieracz minerałów, redaktor naczelny „Pressji”, siwieje od grzywki.
Tekst pochodzi z kwartalnika: .