Patrick J. Buchanan: Po czyjej stronie jest teraz Bóg?

Od redakcji: Także w Ameryce niektórzy wierzą w konserwatyzm Putina. Może tylko nieco ostrożniej, niż to się zdarza w Polsce

W swojej kremlowskiej obronie aneksji Krymu przez Rosję Władimir Putin, jeszcze zanim zaczął wymieniać bitwy, w czasie których rosyjska krew została przelana na krymskiej ziemi, mówił o starszej, silniejszej więzi

Krym, jak stwierdził Putin, to miejsce położenia antycznego Chersonezu, gdzie książę Włodzimierz został ochrzczony. Jego duchowy wyczyn przyjęcia prawosławia (warto pamiętać, że stało się to w 988 r., czyli na długo przed schizmą 1054 r. – przyp. red.) przesądził o ogólnej podstawie kultury, cywilizacji i ludzkich wartości, które jednoczą ludy Rosji, Ukrainy i Białorusi.

Rosja jest chrześcijańskim krajem, mówił Putin.

To przemówienie przypomina ostatnią grudniową odezwę, w której dawny szef KGB mówił o Rosji jako sprzeciwiającej się dekadenckiemu Zachodowi:

Wiele państw euroatlantyckich oddaliło się od swoich korzeni, w tym również wartości chrześcijańskich. Realizowane są koncepcje polityki zrównujące rodziny wielodzietne ze związkami osób tej samej płci, wiarę w Boga z zawierzeniem Szatanowi. Jest to droga do degradacji.

Czy słyszeliście ostatnio jakiegokolwiek zachodniego przywódcę, powiedzmy, Baracka Obamę, mówiącego w ten sposób?

Oskarżając „bolszewików”, którzy oddali Krym Ukrainie, Putin zadeklarował: Niech Bóg ich osądzi.

Co tu się dzieje?

Jako że marksizm-leninizm jest martwą wiarą, Putin stwierdza, że nowe ideologiczne zmagania toczą się pomiędzy rozwiązłym Zachodem oraz światem tradycji, któremu Rosja chciałaby z dumą przewodzić.

W nowej wojnie o przekonania, mówi Putin, to Rosja jest po stronie Boga. Zachód zaś jest Gomorą.

Zachodni przywódcy, którzy porównują anektowanie przez Putina Krymu do anszlusu Austrii przez Hitlera, deprecjonują go jako zbira z KGB, nazywają domniemanym złodziejem, kłamcą i mordercą rządzącym Rosją, jak uczynił Holman Jenkins z „Wall Street Journal”, wierzą, że roszczenia Putina, by odwoływać się do wyższej moralności, są czymś gorszym od bluźnierstwa.

Ale Władimir Putin doskonale wie, co robi, a jego pretensje mają czcigodny rodowód. Ekskomunista Whittaker Chambers, który zdekonspirował sowieckiego szpiega Algera Hissa, w momencie swojej śmierci był w trakcie pisania książki o Trzecim Rzymie.

Pierwszy Rzym był Świętym Miastem i stolicą chrześcijaństwa, które uległo Odoakerowi i jego barbarzyńcom w 476 roku po Chrystusie. Drugim Rzymem był Konstantynopol, Bizancjum (dzisiejszy Stambuł), zdobyty przez Turków w roku 1453. Miastem sukcesorem Bizancjum, Trzecim Rzymem, ostatnim Rzymem dla wyznawców dawnej wiary, była Moskwa.

Putin wychodzi z roszczeniem, by uznać Moskwę za Boskie Miasto współczesności oraz punkt dowodzenia kontrreformacji wymierzonej przeciwko nowemu pogaństwu.

Putin podłącza się pod niektóre z najpotężniejszych światowych tendencji.

Nie tylko poprzez bunt wobec tego, co duża część świata widzi jako aroganckie sięganie przez Amerykę po światową hegemonię. Nie tylko poprzez swoją plemienną obroną zagubionych Rosjan, pozostawionych samym sobie bo rozpadzie Związku Sowieckiego.

Wykorzystuje także ogólnoświatowy wstręt i opór wobec ścieku hedonistycznej, laickiej i społecznej rewolucji nadchodzącej z Zachodu.

W kulturowej wojnie o przyszłość ludzkości Putin stanowczo umieszcza rosyjską flagę po stronie tradycyjnego chrześcijaństwa. Jego ostatnie przemówienia zawierają echa słów Jana Pawła II, którego Evangelium Vitae z 1995 roku ostro krytykowało Zachód za jego opowiedzenie się po stronie „kultury śmierci”.

Co papież Jan Paweł uważał za moralne występki?

Kapitulację Zachodu wobec rewolucji seksualnej, łatwych rozwodów, szaleńczej rozwiązłości, pornografii, homoseksualizmu, feminizmu, aborcji, małżeństw jednopłciowych, eutanazji, asystowanego samobójstwa – zastąpienie wartości chrześcijańskich wartościami Hollywood.

Publicystka „Washington Post” Anne Applebaum napisała, że była oszołomiona, gdy usłyszała w Tbilisi gruzińskiego prawnika oznajmiającego o dawnym prozachodnim reżimie Michaiła Saakaszwilego: Oni byli LGBT.

W tym momencie otworzyły mi się oczy – napisała Applebaum. Strach i wstręt do pandemii jednopłciowych małżeństw stał się globalny. W Paryżu jednomilionowa Moralna Większość przemaszerowała we wściekłym proteście.

Masza Gessen, autorka książki o Putinie, w kontekście dwóch ostatnich lat jego rządów stwierdziła, że Rosja znów przeistacza się w lidera antyzachodniego świata.

Lecz wojna nie będzie toczona z Zachodem za pomocą rakiet. Jest to kulturowa, społeczna i moralna wojna, w której rola Rosji, według słów Putina, to powstrzymanie ruchu do tyłu i w dół, ku chaotycznej ciemności i powrotowi do prymitywnego państwa.

Czy byłyby to „chaotyczna ciemność” i „prymitywne państwo” ludzkości sprzed przyjścia Światła na świat?

Pisarka ta była zaskoczona, gdy przeczytała w styczniowo-lutowym newsletterze ze społecznego, konserwatywnego Światowego Kongresu Rodzin w Rockford (Illinois, USA), że spośród „dziesiątki najlepszych trendów” na świecie w 2013 roku numerem jeden było wyjście Rosji na pozycję prorodzinnego lidera.

W 2013 roku Kreml objął zakazem homoseksualną propagandę, reklamy aborcji, aborcję po 12. tygodniu ciąży oraz świętokradcze znieważanie wyznawców religii.

Gdy inne supermocarstwa maszerują w kierunku pogańskiego światopoglądu, pisze Allan Carlson ze Światowego Kongresu Rodzin, Rosja broni judeochrześcijańskich wartości. W czasie ery sowieckiej to komuniści z Zachodu gromadzili się w Moskwie. W tym roku siódmy Światowy Kongres Rodzin odbędzie się w Moskwie, w dniach 10–12 września.

Czy Władimir Putin nada mu myśl przewodnią?

W nowej, ideologicznej zimnej wojnie po czyjej stronie jest tym razem Bóg?

Patrick J. Buchanan – amerykański paleokonserwatywny publicysta i polityk. Starszy doradca Richarda Nixona, Geralda Forda oraz Ronalda Reagana, współzałożyciel dwutygodnika „The American Conservative”.

Tekst ukazał się pierwotnie na stronie http://www.buchanan.org/blog. Publikacja za zgodą autora. Tłum. L. Zaborowski.

Tekst pochodzi z kwartalnika: .